niedziela, 13 lipca 2014

Opowiadanie III Część 1 - Żyję po cichu.. własnym życiem.

ZA NIM ZACZNIESZ CZYTAĆ OPOWIADANIE, ZAPOZNAJ SIĘ Z INFORMACJĄ ZAMIESZCZONĄ PONIŻEJ:

rozmowy:
- Caroline (18 l.)
- Justin (20 l.)
- Jasmine (20 l.)
- Logan (21 l.)
- Nicole (18 l)
- Inni

        I. Żyję po cichu, własnym życiem..

Siedziałam na oknie okryta kocem. Przyglądałam się na spływające krople deszczu po szybie i myślałam o otaczającej mnie szarej rzeczywistości. Wiedziałam, że ten dzień będzie pełen emocji i nerwów. Wiedziałam, że coś złego się wydarzy gdy ojciec wróci z baru, a mama z pracy. Znowu zaczną się kłótnie.. ma tego dosyć.. dlaczego inni są szczęśliwi, a ja nie? ich ojcowie nie piją, nie palą, nie mają nałogów, a mi się taki trafił? Chciałabym mieć tylko normalną rodzinę. Bym mogła iść z nimi na spacer, spędzić z nimi czas w rodzinie, pośmiać się i pożartować. Mam tego dość, dłużej tak nie wytrzymam.. ciągle muszę ze sobą walczyć i z moją wrażliwością. Prawda jest taka, że już dawno przegrałam. Jestem beznadziejna i nic nie warta. Nie warta nawet miłości rodziców. Przegrywam na każdym kroku i chowam się w kąt. Dlaczego przejmuję się opiniami innych na mój temat? przecież oni nic o mnie nie wiedzą.. tak łatwo oceniać za nim się kogoś pozna. Teraz liczy się tylko wygląd i kasa. Serce mi już pęka od tego wszystkiego.. myślę, że powinnam się spakować i wynieść stąd jak najszybciej.. 
Po chwili do mojego pokoju wtargneła mama. Rzucając we mnie ciuchami powiedziała:
* Bierz te szmaty i natychmiast je ułóż. Nie jestem sprzątaczką, żeby robić za wszystkich w tym domu. Nie jesteś jakąś księżniczką! 
* Nie krzycz na mnie! Dobra ułożę je!
* Nie pyskuj gówniarzu! - zatrzasnęła drzwi i zeszła na dół.

Eh.. jak ja nienawidzę tych krzyków. Zawsze się na mnie wyżywa jak się pokłóci z ojcem. Przez to cierpię. Bo chciałabym żyć z nimi w zgodzie, a oni mają wyrzuty tak jakbym się urodziła nie wiadomo po co.. 


Muszę porozmawiać z mamą i to jak najszybciej..
Zeszłam na dół. Siedziała na podłodze oglądając jakiś program w TV.
On spał na kanapie, Śmierdzący wódką.
Podeszłam bliżej do mamy. Nie zdążyłam jeszcze nic powiedzieć, a ona już na mnie nakrzyczała:

* A co ty tu robisz?! nie śpisz? na góre i to już! Powinnaś już dawno spać!
* Nie jestem dzieckiem, nie potrzebuję rozkazów.. - próbowałam jej delikatnie wytłumaczyć.
* Kto jak kto, ale ty mi nie będziesz mówić co możesz, a czego nie! na góre już!
* Chciałam z tobą porozmawiać.. 
* Nie mam ochoty z tobą rozmawiać na żaden temat. Zwłaszcza teraz!

Uznałam, że nie ma sensu dłużej ciągnąć tej rozmowy. I tak nic z tego nie wyniknie. Nawet nie chce ze mną rozmawiać. Postanowiłam, że wyprowadzę się nie mówiąc nic nikomu. Nie chciałam awantur. Takie wyjście będzie najlepsze, ale z drugiej strony.. szkoda mi będzie mamy. Głupio ją tak zostawiać z nim. Wiadomo? może jej coś zrobi? no ale dłużej tak nie mogę. Pozostało mi tylko się o nią modlić, żeby nic jej się nie stało. o 3.00 wybiegłam z domu zostawiając mamie kartkę "Znikam na kilka dni. Nie przejmuj się. Ze mną wszystko w porządku.. jestem pod dobrą opieką. Kocham, Caroline". Pobiegłam na dworzec i wsiadłam w pociąg prowadzący do następnego miasta, którym był Wrocław.



Wysiadając z pociągu, spotkałam kilku znajomych ze szkoły z którymi zawsze chciałam się zakumplować, ale oni mnie tylko wykorzystywali do "brudnej roboty"..
* o no patrzcie tylko kto tu jest z nami ..
* hahaha ta naiwniaczka?
* taa.. hahah to ona.. wiesz co? nic się nie zmieniłaś.. wciąż brzydka i beznadziejnie ubrana..
* haahahhaha jaka debilka..
Wsiadłam z powrotem do pociągu i tym razem zawitałam do Warszawy. W miejscowości gdzie spędziłam najszczęśliwsze dni mojego życia - dzieciństwo. Mieszka tu jeszcze moja babcia, więc do niej się udałam. Jak zwykle przywitała mnie gościnnie jak własną córkę. Byłam jej wdzięczna wszystko - dosłownie.
* o mój boże, wnusiu to ty? wciąż jesteś piękna. Tyle lat się nie widziałyśmy.. może coś zjesz?
* witaj babciu. Z chęcią. To prawda mineło z dobre 5 lat. 
* cieszę się, że znów cię widzę kochana.
* ja też się cieszę. bardzo miło wspominam ten czas gdy tu mieszkaliśmy.
* a właśnie.. gdzie mama z tatą?
* w domu. Mogłabym tu zamieszkać?
* Oczywiście, że możesz. A co się stało? pokłóciłaś się z rodzicami?
* oni mnie nie chcą.
* nie mów tak..
* ale to prawda babciu.. już tylko ty mi zostałaś i Jasmine.
* Jasmine?
* moja przyjaciółka.
* aa.. Jasmine też może tu zamieszkać jak chcesz. We trzy będzie nam raźniej.
* naprawdę?
* Tak.
* dziękuję babciu <3
Usiadłam do stołu by zjeść zupę przygotowaną przez babcię, a ona usiadła koło mnie i zobaczyłam jej łzy na policzkach. Wzruszyłam się i otarłam jej łzy chusteczką, nie znając powodu jej smutku.. więc spytałam..
* Babciu.. dlaczego płaczesz?
* Oj wnusiu.. przez tyle lat wychowywałam twoją mamę, żeby wyszła na dobrego człowieka, a ona ożeniła się z tym pijakiem.. nie mogę patrzeć na twoją młodą twarzyczkę gdy cierpisz. Przypominasz mi ją gdy była młodsza. Było dobrze. Dopóki nie straciła Ojca, mojego męża. Umarł na jej oczach. Strasznie to przeżywała i do tej pory ma depresję. Nie można jej pomóc, bo na wszystkich krzyczy. Pewnie dlatego tak cię rani..

Wtedy zrozumiałam, że źle zrobiłam uciekając z domu. Powinnam jej spróbować pomóc, a nie odejść bez pożegnania. Sama miałam depresję w wieku 16 lat. Wiem jak to jest i jak pomóc komuś takiemu. Powinnam z nią zostać. A ja ją zostawiłam z problemem.. i ze złym człowiekiem. Znienawidziłam się za to. Przecież to jest moja mama. Nadal mnie kocha.. wiem to, czuję to. Ale przez depresję nie da się z nią pogadać. Powinnam tylko z nią zostać i przytulić się do niej, powiedzieć "Kocham Cię mamo".

* a dlaczego dziadek umarł?
* cierpiał na chorobę serca. Gdy przechodził przez ulicę dostał ataku serca i upadł. Nie zdążyliśmy dobiec i samochód go potrącił.. gdy to mówię..  czuję jakbym miała nóż w gardle..
* to straszne... przepraszam nie powinnam była pytać..
* nic się nie stało. kto pyta nie błądzi..

Po chwili dostałam sms'a od Jasmine:

"Hej.. nie mogę tak dłużej żyć. Dziękuję ci, że ze mną zostałaś.. ale muszę odejść. Świat be ze mnie będzie lepszy. Żegnaj.."

* Babciu.. pójdę do pokoju.. rozpakuję swoje rzeczy.. 
* dobrze.. idź.

Rzuciłam się na łózko i zaczełam płakać.. nie miałam na nic sił i ochoty. Tyle się działo, że dla mojego psychicznego rozwoju to za dużo... nie wiedziałam co robić... odpisałam jej:

"to nie prawda! co nie rób tego.. jesteś dla mnie jak siostra,  tyle razem przeżyłyśmy.. Kocham cię! jesteś dla mnie ważna.. co cię obchodzą inni.. miałyśmy żyć tylko dla siebie nie dla innych.. zranisz mnie jak odejdziesz... błagam zostań.."



"przykro mi.."